Szymon Kantorski / "Platynowe Koziołki" to chyba ostatnia z nagród, jaką otrzymało prowadzone przez Panią Studio Filmów Animowanych. Obchodzi ono właśnie trzydziestolecie swojego istnienia. Właściwie każdy rok przynosi dla Was nowe nagrody przyznawane na całym świecie. Kondycja artystyczna całego Zespołu jest więc wyśmienita. Z tego, co wiem jednak gorzej jest z kondycją finansową. Jak to się dzieje, że działające od końca lat siedemdziesiątych, wielokrotnie nagradzane, znane na całym świecie Studio, które jest przecież jedną z artystycznych wizytówek Poznania, boryka się z tak poważnymi problemami finansowymi?

Ewa Sobolewska / „Platynowe Koziołki” to prawdziwa perła w koronie 174. nagród i wyróżnień dla filmów zrealizowanych w naszym Studiu. Tylko w ubiegłym roku zdobyliśmy kilka: w Brazylii, Stanach Zjednoczonych, na Słowacji i oczywiście w Polsce. Przede wszystkim nagradzane są filmy z serii „Baśnie i Bajki Polskie” i „Miś Fantazy”, zrealizowane dla telewizji publicznej. Obie serie znakomicie też sprzedają się na całym świecie (ponad 40. kontraktów na bajki polskie, ponad 35. na serię o Misiu Fantazym). Nasze, poznańskie filmy reprezentują polską animację dla dzieci na światowych festiwalach, zdobywają nagrody i są sprzedawane, a mimo to nie produkujemy od ponad półtora roku nowego serialu… Na taki stan rzeczy, ja nie znajduję logicznego wytłumaczenia. Na początku roku 2010, po półtorarocznych negocjacjach z telewizją publiczną, zostaliśmy poinformowani o kryzysie i odstąpieniu od finalizowania umowy… Jesteśmy chyba jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym nie ma produkcji seriali dla dzieci! A przecież to nie tylko część przemysłu filmowego, to przede wszystkim część misji telewizji publicznej i znacząca część polskiej kultury. W wielu krajach europejskich, w celu ochrony i rozwoju, rodzimej twórczości filmowej dla dzieci i młodzieży, stworzone zostały pakiety preferencyjne i uregulowania prawne, które pozwalają właśnie tę twórczość chronić przed całkowitą komercjalizacją oraz zastąpieniem produkcji krajowej przez „uniwersalne”, czyli nie przypisane do żadnej kultury i tradycji, produkcje filmowe. Takim działaniom towarzyszy świadomość, że komercjalizacja różnych dziedzin kultury dla dzieci (ze szczególnym zwróceniem uwagi na sztukę filmową, masowo oddziałującą na młodego widza) prowadzi do nieodwracalnych strat moralnych i kulturalnych, a w konsekwencji społecznych. Film animowany dla dzieci, stał się we współczesnym świecie jednym z podstawowych środków przekazu nie tylko kulturalnego, etycznego i artystycznego, także społecznego. Bierze czynny udział w procesie edukacji, szczególnie dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Tym bardziej nie mogę zrozumieć, dlaczego w naszym kraju od wielu lat, tak bardzo lekceważy się produkcję animacji dla najmłodszych, dlaczego nie ma „woli politycznej”, aby przez wartościowe filmy, kształtować przyszłych odbiorców rodzimej kultury i sztuki. Produkcja filmów dla dzieci od początku lat 90-tych przegrywa z tasiemcowymi telenowelami i sitcomami, bo to wokół nich gromadzą się reklamodawcy. Podobnie było kiedyś w tzw. starych krajach Unii Europejskiej, dopóki nie zrozumiano, jak ważne są niekomercyjne produkcje dla dzieci.

S.K. / Wątek, który Pani poruszyła, dotyczący telewizji publicznej jest myślę ważny. TVP z racji swych założeń programowych jest predestynowana, i zobowiązana do promocji tego, co nazwała Pani „niekomercyjnymi filmami dla dzieci”. Czy Pani zdaniem na tak niekorzystną sytuację (brak podpisanych umów) miały wpływ zawirowania polityczne w zarządzie TVP? Czy może brak jasnego programu rozwoju tej instytucji? Kryzys bowiem nie może być jedynym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy.

E.S. / Nasze projekty otrzymują wysoką ocenę merytoryczną. Zrealizowane serie dla dzieci - „Baśnie i Bajki Polskie”, „Miś Fantazy”, sprawdziły się na rynku, także z czysto biznesowego punktu widzenia… co mam więc odpowiedzieć? Gdyby system działał, żadne zawirowania, „polityczne”, nie miałyby wpływu na produkcję dla dzieci, bo produkcja ta powinna być priorytetowa, bez względu na to, kto zarządza telewizją publiczną. Problem w tym, że przez ostatnie dwadzieścia lat rodzima produkcja została całkowicie zmarginalizowana. Kupić gotowy serial do emisji jest o wiele taniej i łatwiej, niż wyprodukować… Dla mnie najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, dlaczego nie ma „świadomości politycznej” tego, jak ważna jest, w dobie ekspansji mediów, własna produkcja filmowa dla dzieci. Wszyscy wiedzą, że media wśród najmłodszych widzów wygrywają rywalizację z książką. Tak zmienia się świat. Nie wartościuję, stwierdzam fakt - film animowany towarzyszy dzieciom od najmłodszych lat, staje się częścią opisu świata, tego samego, jaki kiedyś czerpaliśmy z czytania baśni, bajek, opowiadań. Jak więc można nie doceniać roli, jaką ma do spełnienia wartościowy film animowany? Nie rozumiem, jak można „porzucić” kilka milionów dzieci, pozbawić się możliwości wpływania na ich rozwój, kształtowania w oparciu o rodzimą kulturę, wychowania, także społecznego, przekazywania wartości i tradycji. A to właśnie najważniejsza z ról telewizji publicznej, od wielu lat ignorowana. Zamiast tego słyszymy z ust kolejnych włodarzy TVP usprawiedliwiający banał: „Ile abonamentu, tyle misji…” Tak się jednak składa, że to głównie polskie filmy i programy dla dzieci są ofiarą systemu, w którym spadają wpływy z abonamentu. Nie sądzę, aby działo się tak za zgodą nas wszystkich, którzy abonament płacimy. Kolejne rządy zamiast stworzyć model mediów publicznych na miarę nowych czasów i dla potrzeb rozwoju nowoczesnego społeczeństwa, ograniczają swoją aktywność do doraźnych wpływów politycznych. Tu akurat paradoksalnie wszyscy uznają, że telewizja publiczna ma wielki wpływ na postawy i poglądy obywateli! Ale dzieci przecież nie idą do urn wyborczych, nie są więc doraźnym targetem, do którego trzeba dotrzeć ze swoim przekazem! Jakie to straszne i smutne zarazem…

S.K. / Czy wobec problemów z telewizją publiczną inne stacje, np. komercyjne są zainteresowane Waszymi produkcjami? Czy jest możliwe wyemitowanie przez nie choćby lubianej przez dzieci serii „Miś Fantazy”?

E.S. / Większość nadawców komercyjnych nie posiada nawet pasm, w których mogliby emitować filmy dla dzieci. Kanały tematyczne tworzą globalne koncerny medialne, które pokazują przede wszystkim swoją produkcję... Kiedy kształtował się u nas rynek medialny nie zadbano, jak np. we Francji, aby każdy nadawca, który czerpie zyski z danego rynku, coś z tych zysków na tym rynku „zostawił”, np. przez współfinansowanie produkcji dla dzieci. Nie można mieć pretensji do nadawców komercyjnych, których celem nadrzędnym jest zysk, że nie produkują, lub nie partycypują w produkcji filmów dla dzieci, skoro nie zostało stworzone prawo, aby byli nią zainteresowani. Myślę choćby o zwolnieniu od podatku kwot przeznaczonych na tę produkcję, jak np. w Szwecji. Takimi działaniami uznaje się rolę, jaką spełnia produkcja filmowa dla dzieci we współczesnym świecie oraz tworzy klimat, dla wspierania wartościowych projektów. Jeżeli chodzi o emitowanie serii „Miś Fantazy”, to wszystkie prawa ma telewizja publiczna.

S.K. / Rywalizację telewizji z książką, o której Pani wspomina, obserwować można także u osób dorosłych, czytelnictwo w naszym kraju jest zastraszająco niskie. Czy nie sądzi Pani, iż wiąże się to z innym poruszonym tematem - „świadomości politycznej”, która musi leżeć u podstaw decyzji o takim a nie innym podziale środków na produkcje telewizyjne? Czy mamy do czynienia z wykształconym już rodzajem pewnego schorzenia – brak czytelnictwa, brak zainteresowania pewnymi „wyższymi” przekazami w kulturze, a więc niejako na zasadzie odruchu - także tej kierowanej do naszych dzieci?

E.S. / Problem jest złożony i wiąże się z brakiem pomysłu, jak w gospodarce rynkowej ma trwać i rozwijać się kultura i sztuka. Nie ma spójnej wizji państwa, jako mecenasa. Przez 20 lat transformacji politycznej, problemy kultury, zarówno jej tworzenia, jak i upowszechniania, były całkowicie pomijane lub marginalizowane. Pamiętam w połowie lat 90-tych pomysł całkowitego „urynkowienia” kultury… Świadczy to, że politycy nie mają świadomości, jak ważny w rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, jest powszechny dostęp do szerokiej oferty kulturalnej rozumianej, jako niezbywalne dobro duchowe. Że to kultura jest siłą napędową rozwoju społecznego. Efektem jest dziś zastraszająco niskie czytelnictwo i brak kultury wysokiej w mediach. „Tworzymy to, co ludzie chcą oglądać” - mówi się, całkowicie ignorując fakt, że ludzie oglądają to, co tworzymy… W czasach dominacji mediów audiowizualnych pozwolono, aby produkcje czysto komercyjne istniały w kulturze masowej bez żadnej alternatywy. Pozbawiono nas prawa wyboru i oduczono, że mamy także potrzeby duchowe… Moją ideą fix jest twórczość dla dzieci. Dziecko jest odbiorcą całkowicie bezbronnym, nie dysponuje narzędziami krytycznymi, które pozwalają nam, dorosłym, odróżnić szmirę od twórczości wartościowej. Dlatego wszystko, co powstaje dla dzieci, powinno być z najwyższej półki intelektualnej i artystycznej. Lew Tołstoj napisał: „Dzieci są mądrzejsze od dorosłych; dziecko czuje, że w każdym człowieku jest to, co w nim, i nie ceni tytułów, lecz jedynie to, co tkwi w każdym”, a Maksym Gorki dodał: „Dla dzieci trzeba pisać jak dla dorosłych, tylko lepiej.” Tak staramy się realizować filmy w naszym Studiu. I zgodnie z Kartą Telewizji Dziecięcej, przyjętą przez nasz kraj, gdzie jest między innymi napisane: „Dzieci powinny mieć dostęp do programów wysokiej jakości wyprodukowanych specjalnie dla nich, które nie eksploatują dzieci. Poza rozrywką, takie programy powinny umożliwić dzieciom pełny rozwój fizyczny, umysłowy i społeczny”.

S.K. / Mam nadzieję, iż problemy finansowe, które dotykają obecnie SFA okażą się przejściowe. Nie zaprzestaliście pracy, jakie są więc plany na najbliższy, miejmy nadzieję łaskawszy dla Was czas?

E.S. / Wierzę głęboko, że są przejściowe, a wiara, jak wiadomo, góry przenosi. Produkujemy poniżej naszych możliwości, wielu wybitnych twórców polskiej animacji jest obecnie bez pracy. I nie dotyczy to tylko naszego Studia. Ale to się musi zmienić. Złożyliśmy w połowie ubiegłego roku Telewizji Polskiej ofertę kontynuacji serii „Baśnie i Bajki Polskie” i mam nadzieję, że jak już opadnie kurz po zawirowaniach politycznych (oby jak najszybciej!), nasza propozycja, wysoko oceniona i sprawdzona na rynku, jak już mówiłam, także biznesowo, przełoży się na kontrakt. Kontynuujemy w oparciu o fundusze publiczne (PISF, WFF) realizację cyklu przypowieści filozoficznych pt. „14 bajek z królestwa Lailonii Leszka Kołakowskiego” – Jacek Adamczak pracuje nad odcinkiem „Jak szukaliśmy Lailonii”, Robert Turło przygotowuje „Wielki głód”. Pracujemy nad developmentem cyklu pt. „Namaluj mi bajkę…”. To autorskie filmy na podstawie nieekranizowanych i mało znanych, ale niezwykle pięknych i mądrych baśni Andersena. Malowane, jak film „Len”, farbami olejnymi na płótnie przez Joannę Jasińską Koronkiewicz. Przygotowujemy do produkcji bajkę Leszka Kołakowskiego „Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca”, pod tytułem „Wielkie zmartwienie”. Autorami tej propozycji są twórcy wielokrotnie nagrodzonego filmu „O największej kłótni”: Zbigniew Kotecki - reżyser, Jan Zamojski – scenarzysta i Maria Balcerek – scenograf. Do pilota tego filmu muzykę użyczy nam Jan A. P. Kaczmarek. Oczywiście na wszystkie przygotowywane produkcje musimy pozyskać finansowanie. Fundusze publiczne to tylko 50% budżetu, także niestety przy produkcji filmów dla dzieci. Na drugą część musimy pozyskać inwestorów, a to nie jest proste. Jaka szkoda, że w naszym kraju, zasobne firmy jeszcze nie budują swojego wizerunku na rynku przez inwestowanie w wartościowe filmy adresowane do najmłodszych widzów…

S.K. / Krzepiące jest to, iż pomysłów na kolejne realizacje jak widzę nie zabraknie. Życzę, aby jak najszybciej miały możność przeistoczenia się w piękne i mądre filmy. Dziękuję za rozmowę.


wywiad ukaże się w najbliższym czasie w poznańskim  piśmie kulturalnym "OKOWYKOL OKULARNY"

 

TV Studio Filmów Animowanych w Poznaniu, , rozpoczęło działalność w roku 1980. Zespół poznańskiego studia zrealizował przez trzydzieści lat 238 średnio i krótkometrażowych filmów animowanych, za które zdobył 175 nagród i wyróżnień na festiwalach międzynarodowych i krajowych, w tym 19 nagród Jury Dziecięcych, 9 nagród dla TV SFA za osiągnięcia w produkcji animacji, 5 nagród prasowych oraz 5 listów gratulacyjnych, m.in.: od Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Prezydenta Miasta Poznania i Dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.” Czterech reżyserów współpracujących wiele lat ze Studiem otrzymało Medale „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, przyznane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej. Srebrny Medal Gloria Artis: Jacek Adamczak, Zbigniew Kotecki i Hieronim Neumann, Brązowy Medal Gloria Artis: Aleksandra Korejwo. Od roku 1990 filmy poznańskiego Studia prezentowane były na ponad 950. międzynarodowych i krajowych festiwalach i pokazach specjalnych. Oprócz Nagród Jury Dziecięcych, Grand Prix, Nagród Głównych, Pierwszych i Drugich Miejsc, Nagród Specjalnych i Nagród Publiczności filmy realizatorów z poznańskiego studia zostały także nagrodzone lub wyróżnione między innymi za: scenariusze, plastykę, reżyserię, animację, doskonałą transpozycję muzyki na obraz, odkrywczość formy i rozmach, najlepsze filmy telewizyjne i najlepsze teledyski dla dzieci, czystość stylistyczną animowanego malarstwa, oryginalność plastyki filmowej, szczególne walory artystyczne, budowanie prestiżu polskiego kina za granicą, zabieranie dzieci w zaczarowany świat fantazji, szerzenie szlachetnych ideałów, uwznioślenie duszy człowieka, nigdy niekończącą się opowieść o miłości i dobroci, wspaniałą plastykę oraz walory moralne, stworzenie cudownych efektów, za harmonię i mistrzostwo w przedstawieniu muzyki, wkład w słowiańską kinematografię, wkład w promocję polskich filmów animowanych na świecie, odwagę w posługiwaniu się unikatowymi środkami plastycznego wyrazu, poszukiwanie nowych możliwości artystycznych pobudzających wrażliwość dziecka, wielki wkład i rozwój polskiego filmu animowanego, szczególne osiągnięcia w dziedzinie światowego filmu animowanego.
Serie dla dzieci: „Baśnie i Bajki Polskie”, „Miś Fantazy”; cykle dla młodzieży: „14 bajek z królestwa Lailonii Leszka Kołakowskiego”, „Miniatury filmowe do muzyki klasycznej”, „Impresje”.



Galeria zdjęć:





Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Aby komentować musisz być zalogowanym
Masz konto?
Zaloguj się
Nie masz konta?
Zarejestruj się